„Dlaczego nazwaliście firmę po niemiecku?”

„A czy po angielsku to przypadkiem nie oznacza puszki?”

Można powiedzieć, że KANN narodził się spontanicznie na torach. A dokładniej na wyłączonej z użytkowania, przygranicznej trakcji, po której od kilku lat nie przejechał żaden pociąg. Pierwotnie nie było zamiaru stworzenia niemieckiego bezokolicznika od czasownika können, ani tym bardziej nikt nie pomyślał o połączeniu nazwy z fonetycznie brzmiącym podobnie, angielskim czasownikiem can.

KANN to nie jest zlepek nic nie znaczących liter, to zestawienie imion dwójki ludzi, którzy stwierdziwszy: „ że chcieć to móc”,  na długie miesiące zamknęli się w swoim świecie niczym w puszce, skupiając mnóstwo uwagi i siły na wspólnym zbudowaniu czegoś zupełnie od podstaw.